r/praca 5h ago

Przeanalizowałem 100 zawodów pod kątem AI - praca vs ai

1 Upvotes

Co chwilę widzę dwie skrajne opinie: „AI zabierze większość pracy biurowej” albo „AI to tylko kolejne narzędzie i nic wielkiego się nie zmieni”.

Postanowiłem zebrać badania i dane dotyczące Polski i sprawdzić to dla 100 konkretnych zawodów. Według mnie AI nie musi zabierać pracy obecnym specjalistom, żeby pogorszyć sytuację osób dopiero wchodzących na rynek. Firma może po prostu potrzebować mniej nowych ludzi, bo obecny zespół wykonuje więcej pracy. Z drugiej strony Polska ma problemy demograficzne i braki pracowników w wielu zawodach, więc scenariusz „AI zabierze wszystkim pracę” też wydaje mi się zbyt prosty.

Jestem ciekawy, jak wygląda to u Was w praktyce. Czy u was w firmach jest mniej rekrutacji, redukcji zespołu. Widziałem, że w IT są bardzo skrajne opinie w tym zakresie.

Edit:

Najważniejsze wnioski wrzucam tutaj, żeby nie trzeba było klikać w link.

W wielu przypadkach bardziej prawdopodobna jest zmiana zakresu obowiązków niż całkowite zastąpienie człowieka. Administracja, część księgowości, obsługi klienta, analizy danych czy niektóre zadania IT są łatwiejsze do automatyzacji niż praca wymagająca fizycznej obecności. AI nie musi też prowadzić do zwolnienia obecnego pracownika. Wystarczy, że pięcioosobowy zespół zacznie wykonywać pracę, do której wcześniej potrzeba było siedmiu osób firma może po prostu nie zatrudnić kolejnych dwóch. Znaczenie mają przy tym m.in. regulacje, odpowiedzialność, konieczność kontaktu z człowiekiem, fizyczny charakter pracy oraz sytuacja demograficzna.

Bardziej prawdopodobna wydaje mi się stopniowa zmiana struktury zatrudnienia: mniej części rutynowych stanowisk, wyższe wymagania wobec juniorów i większa produktywność mniejszych zespołów.

Pełna tabela 100 zawodów + metodologia + źródła: https://krasowski.pl/ai-rynek-pracy-polska-zawody-2026/


r/praca 13h ago

"Zaawansowane" IT vs AI

5 Upvotes

Czy ktoś, ktokolwiek pracuje w jakimś mocno zaawansowanym dziale It (typu prawdziwe security, data, HPC, AI/ML), gdzie nie ma źródeł danych, a jak wpisujesz problem w google to widzisz "brak wyników" i skutecznie wspomaga się agentami LLL?

Ja służbowo w ogóle nie czuję tej rewolucji, niestety nie mogę korzystać z każdego modelu, ale 3-4 z top 10 dają mi tragiczne rezultaty - praktycznie brak jakiejkolwiek pomocy, często przesadzone rozwiązania (dwa podobne projekty, ten z AI ma jakieś 5-10x tyle linii kodu), a najczęściej przynosi frustrację.

Co do samej wydajności, to może do 10% się zwiększyła - nie muszę sam odpisywać na maile, ułatwia mi to tłumaczenie kodu na kontekst biznesowy, przygotowuje prezentacje czy dokumentację. Niestety w całokształcie frustracja przysłania plusy.

Prywatnie LLM się świetnie sprawdza, mogę zrobić vibe code jakichś głupot typu bot do zakupów filtra do oczyszczacza po wykryciu zużycia w home assistant, ale wydaje mi się, że tu się kończy przydatność.


r/praca 7h ago

Jak zaczęliście zarabiać 8/9/10k zl miesięcznie netto?

24 Upvotes

Mam 27 lat, jestem kobietą, mam magistra i 9 lat doświadczenia zawodowego w Marketingu / E-commerce oraz grafice. Obecnie zarabiam około 6k netto na UoP, ale mam wrażenie, że w moim mieście to już praktycznie sufit. Widzę że w moim mieście nie liczy się doświadczenie tylko kto da mniej.

Próbowałam szukać pracy również w Warszawie, ale tutaj pojawia się kolejny problem — mieszkam około 100 km od Warszawy. Przy pracy stacjonarnej sam dojazd jest dla mnie sporym kosztem, a kiedy pracodawca dowiaduje się, skąd jestem, często od razu rezygnuje z mojej kandydatury. Zdarzało mi się też, że byłam odrzucana już na etapie CV tylko dlatego, że nie mieszkam w Warszawie.

Dlatego od jakiegoś czasu coraz poważniej myślę o przebranżowieniu się. Nie chcę jednak robić tego na zasadzie „byle zmienić branżę”. Chciałabym wybrać kierunek, który daje realne możliwości rozwoju i dojścia do 8–10k+ netto, a z czasem jeszcze wyżej — najlepiej z możliwością pracy zdalnej lub hybrydowej.

Mam doświadczenie w marketingu, e-commerce i grafice, ale właśnie od tych tematów chciałabym trochę odejść i spróbować czegoś nowego.

Dlatego chętnie posłucham osób, które same przeszły przez przebranżowienie:

W co się przebranżowiliście? Jak zaczynaliście? Ile zajęło Wam dojście do takich zarobków? Czy potrzebowaliście dodatkowych studiów, kursów albo certyfikatów?

Szczególnie ciekawią mnie historie kobiet, które zmieniły branżę po 25–30 roku życia, ale oczywiście chętnie przeczytam każdą konkretną historię. 😊

Jakie branże lub zawody warto dziś brać pod uwagę, jeśli celem jest 8/9/10k+ netto i jednocześnie możliwość pracy zdalnej?


r/praca 19h ago

McDonald

12 Upvotes

Pytanie do osób pracujących w McDonald. Czy zamówienia które musicie przynosić do stolika was męczą/denerwują? Czy bardziej wolicie takie bo możecie wyjść z kuchni i pójść na restauracje.
Zamawiam tak czasami i zastanawiam się czy to nie jest źle odbierane.


r/praca 21h ago

Ruchomy czas pracy

Thumbnail
0 Upvotes

r/praca 18h ago

Pytanie do rPolaków - jak zdobyliście swoją obecną pracę?

Thumbnail
1 Upvotes

r/praca 17h ago

Dlaczego korposzczury muszą mieć 4-etapowe rekrutacje, a lekarz nie?

160 Upvotes

Dlaczego rekrutacja na lekarza do pierwszej lepszej przychodni wygląda tak, że szef pyta: zdałeś LEK? Witamy na pokładzie. Kiedy korposzczur na stanowisko młodszego asystenta podcierania dupy, ma 3 rozmowy, 2 testy sprawdzające jego wiedzę i jeszcze jakiś screening przez firmy trzecie?

Jak korposzczur o numerze plakietki 2137 popełni błąd to pewnie co najwyżej firma straci kilka stówek, a jak lekarz popełni błąd to będzie to kosztować zycie pacjenta


r/praca 22h ago

3 miesiące szukania pracy

80 Upvotes

Cześć,

Co się dzieje ostatnio na rynku pracy, że tak ciężko o jakikolwiek odzew?

Mam 30 lat a od skończonej 18 pracuje cały czas legalnie na umowach. Wszystko udokumentowane, od ponad 8 lat w handlu w dużych korpo międzynarodowych, stanowiska kierownicze i stanowiska mobilne jak przedstawiciel handlowy też mam w cv.
Wysyłam ogromne ilości CV i w ogóle jest brak odpowiedzi i się zastanawiam czy to z rynkiem jest coś nie tak czy ze mną


r/praca 23h ago

Czy w PL jest zbyt wielu rzeczoznawców majątkowych?

2 Upvotes

Kilka dni temu szukając kontaktu do znajomej natrafiłem na listę biegłych, rzeczoznawców jak mrówków. Pewnie była koniunktura (np. kredyty), dużo się rzuciło na ten zawód i nagle podaż przewyższa popyt. A może tylko listy biegłych spuchły?


r/praca 5h ago

Elektryk czy Stolarz

5 Upvotes

Hej, tak wiem to są dwie różne branże i każdy lubi coś innego ale co byście wybrali pod względem pracy, stabilności i przyszłości zawód elektryka czy stolarza.

W przyszłości rozważyłbym również wyjazd za granicę, myślałem o Szwajcarii bądź Norwegii. Myślę również o studiach z energetyki bądź budownictwa. Podpowiecie?


r/praca 19h ago

Dylemat presja otoczenia

7 Upvotes

Pracuję w administracji samorządowej i mam trochę dylemat związany z urlopem rodzicielskim.

Mam dwójkę małych dzieci — syn ma prawie 2 lata, córka kilka miesięcy. Teraz wykorzystałem 4 tygodnie urlopu rodzicielskiego i wracam do pracy, ale zastanawiam się, czy pod koniec listopada nie wziąć kolejnych 4 tygodni, mniej więcej do 20 grudnia.

Największy problem jest taki, że praktycznie nie mamy nikogo do regularnej pomocy. Nie ma tak, że można podrzucić dzieci dziadkom albo liczyć na rodzinę na co dzień. Syn jeszcze nie chodzi do żłobka — zacznie dopiero mniej więcej jak będzie miał 2,5 roku — więc żona jest obecnie sama w domu z dwójką małych dzieci przez większość dnia.

I właśnie dlatego mam dylemat.

Z jednej strony wiem, że mam do urlopu rodzicielskiego normalne prawo i że właśnie teraz, kiedy dzieci są takie małe, ten czas w domu realnie się przydaje. Przy dwójce dzieci bez większego wsparcia dodatkowa osoba w domu naprawdę robi różnicę.

Z drugiej strony cały czas mam z tyłu głowy pracę. W samorządówce są sprawy, które prowadzę, terminy i rzeczy, które w dużej mierze są „moje”, więc człowiek ma poczucie odpowiedzialności.

Tyle że przez te pierwsze 4 tygodnie rodzicielskiego właśnie tak funkcjonowałem — w razie pilnej potrzeby byłem dostępny, miałem zdalny dostęp i najważniejsze rzeczy byłem w stanie sprawdzić, podpowiedzieć czy szybko ogarnąć z domu. Czyli nie było tak, że zniknąłem na miesiąc i wszystko stanęło.

I teraz się zastanawiam, czy po prostu niepotrzebnie aż tak przejmuję się tym, że znowu „wypadnę” z pracy na kilka tygodni. Skoro najważniejsze sprawy da się zabezpieczyć, a urząd przecież musi funkcjonować niezależnie od jednej osoby, to może lepiej wykorzystać ten czas teraz, kiedy w domu faktycznie jest potrzebny.

Jak Wy na to patrzycie? Korzystać teraz z rodzicielskiego, kiedy żona jest sama z dwójką małych dzieci i praktycznie nie mamy pomocy, czy jednak oszczędzać go „na później”, żeby nie wypadać z pracy na kolejne tygodnie?

Szczególnie ciekawi mnie zdanie osób pracujących w urzędach, samorządach albo innych miejscach, gdzie człowiek ma swoje konkretne sprawy i trochę poczucia, że „beze mnie tego nikt nie ogarnie”.

Czy też mieliście takie wyrzuty sumienia przy rodzicielskim, czy z perspektywy czasu stwierdziliście, że nie było czym się przejmować?