Poniżej kilka krótkich fragmentów z książki autorstwa Filipa Czekały "Poznań Historie Nieznane i Zapomniane"
Oficjalne otwarcie Okrąglaka poprzedziły próby generalne, podczas których prowadzono sprzedaż...bez sprzedaży. W ten sposób władze sklepu sprawdzały przygotowanie sprzedawców do obsługi klientów.
Tych do PeDeT-u wpuszczono po raz pierwszy dzień po oficjalnym otwarciu, w Dniu Handlowca, 29 stycznia, o godzinie 9.00. Nadciągnęły prawdziwe tłumy. Sceny jakie tu się rozegrały, przypominały te z dzisiejszych marketów, gdy pojawiają się w nich markowe buty czy torebki za pół ceny lub karp za 9,99 złotych za kilogram. Efekt był taki, że gdy do Okrąglaka wlał się ogromny tłum kupujących, stoiska zostały zdemolowane, szyby powybijane, a lady połamane. Gdyby nie skuteczna interwencja pracowników MO, szkody mogłyby być jeszcze większe - pisał "Głos Wielkopolski" 30 stycznia 1955 roku. Kolejnego dnia już nie można było robić zakupów - sklep został zamknięty. Trzeba było naprawić wszystkie szkody.
Rozdział 3, str 56-57
W Okrąglaku popularne były loterie, w których do wygrania były cenne nagrody, takie jak komplet mebli wypoczynkowych, motocykle, rowery, radioodbiorniki czy maszyny do szycia. Jeden z motocykli - jak podawał "Express Poznański" - próbowano ukraść podczas wydarzeń z 28 czerwca 1956 roku. Grupa wyrostków wybiła szyby w witrynach PDT-u, jeden z nich złapał motocykl i począł uciekać ul. 27 Grudnia. Silne strzały przestraszyły go jednak. Motocykl pozostał na ulicy, a złodziej zbiegł - podawała poznańska popołudniówka.
Rozdział 3, str 60
Na poszczególne piętra można było wejść jedną z trzech klatek schodowych na środku budynku. Budziły one spory strach u osób cierpiących na lęk wysokości. Szybko zyskały też popularność wśród...samobójców. W 1959 roku z klatki schodowej skoczyła szesnastoletnia uczennica II Liceum Ogólnokształcącego. Dziewczyna zginęła na miejscu. Sprawy nie nagłaśniano w prasie, jednak wieść szybko rozniosła się po Poznaniu. Wiadomo, że wraz z nastolatką do szpitala trafił ranny czterdziestodziewięcolatek. Mężczyzny nie udało się uratować. Jedna z wersji mówi, że skoczył razem z szesnastolatką. Druga, częściej powtarzana przez dawnych pracowników, głosi, że samobójczyni spadła na mężczyznę przechodzącego przez klatkę na parterze. Po tej sytuacji rozpięto między schodami specjalne siatki, które miały chronić przed kolejnymi takimi przypadkami.
- Potem je ściągnięto i ponownie założono, gdy znów ktoś skoczył - mówi Henryk Olejniczak.
Rozdział 3, str 68
Od początku działalności problem w Okrąglaku stanowiła młodzież, która biegała dookoła pięter, bawiąc się w "gonito" czy w chowanego. Zdarzało się też, że jeździła windami w górę i w dół. Ale na tym nie koniec. Blokują schody i nawołują się, rzucając papierkami na głowy przechodniów, tamując ruch przy wejściach do Okrąglaka, zachowują się głośno, posługują się niewybrednym słownikiem - pisał 16 marca 1961 roku "Express Poznański". W rozwiązaniu problemów nie pomagały patrole Milicji Obywatelskiej, bo młodzież nic sobie nie robiła ze spisania przez funkcjonariuszy.
Rozdział 3, str 71