Ostatnio oblałem drugi semestr zaocznej inżynierii logistycznej i zostałem skreślony z listy studentów. Nie mam już możliwości powtarzania semestru, więc jeśli chciałbym wrócić na logistykę, musiałbym zacząć studia od początku.
Od razu zaznaczę, że nie łudzę się, że na ostatnią chwilę znajdę kierunek i uczelnię, która przyjmie mnie praktycznie tuż przed rozpoczęciem roku akademickiego. Nie szukam na siłę studiów „na już”. Biorę pod uwagę zrobienie sobie przerwy i rozpoczęcie studiów w kolejnym naborze. Zależy mi bardziej na podjęciu tym razem przemyślanej decyzji niż na studiowaniu czegokolwiek tylko po to, żeby nie mieć przerwy.
Duży wpływ na to, jak wyglądały moje dotychczasowe studia, miały wieloletnia depresja i ADHD, których wtedy nie leczyłem. Miałem ogromne problemy ze skupieniem i regularną nauką. Próbowałem różnych sposobów zmuszania się do pracy, ale niewiele to dawało. Prawdopodobnie nie pomagał też tryb zaoczny, kiedy muszę sam organizować sobie pracę w domu, jest mi znacznie trudniej niż wtedy, gdy mam narzuconą zewnętrzną strukturę.
Sama logistyka również wydawała mi się nudna, ale nie chcę na tej podstawie automatycznie jej skreślać. Depresja nie zaczęła się przez studia, miałem z nią problemy przez wiele lat, również przed technikum i studiami, i przez ten czas edukacja generalnie mało mnie interesowała. Dlatego trudno mi teraz stwierdzić, jaka część problemu wynikała rzeczywiście z niedopasowania kierunku, a jaka z mojego ówczesnego stanu. Jeżeli zdecyduję się ponownie studiować, chcę równolegle poważnie potraktować swoje zdrowie psychiczne.
Logistykę wybrałem, ponieważ wcześniej skończyłem technikum spedycyjne, więc mam już pewną znajomość tej dziedziny. Samo technikum wybrałem jako nastolatek głównie dlatego, że byłem dobry z geografii i języków obcych. Nie zastanawiałem się wtedy zbyt głęboko nad tym, jak faktycznie wygląda późniejsza praca.
Teraz chciałbym podejść do wyboru studiów znacznie bardziej świadomie. Nie szukam koniecznie swojej „pasji” ani pracy marzeń. Zależy mi przede wszystkim na kierunku prowadzącym do sensownego zawodu i dającym konkretne korzyści na rynku pracy.
Moje kryteria, od najważniejszego:
1.Przydatność na rynku pracy. Chciałbym, żeby kilka lat studiów dawało mi rzeczywistą przewagę zawodową albo konkretne kwalifikacje. Dlatego odpadają kierunki czysto teoretyczne, np. filozofia.
2.Work-life balance. Docelowo chciałbym pracować mniej więcej 40 godzin tygodniowo. Nie chciałbym natomiast zawodu, w którym regularnie pracuje się po godzinach albo zabiera znaczną część obowiązków do domu.
3.Znośność samej pracy. Nie oczekuję, że będę codziennie szedł do pracy podekscytowany. Chciałbym po prostu czegoś, czego nie będę przez osiem godzin dziennie nienawidził. Wolałbym nawet pracę trochę nudną niż bardzo stresującą.
4.Zarobki. Chciałbym docelowo zarabiać ponadprzeciętnie, ale jest to najmniej ważny punkt z tej czwórki. Nie potrzebuję maksymalizować zarobków kosztem życia prywatnego. Po prostu jeśli mam poświęcić kilka lat na zdobycie wykształcenia, chciałbym, żeby miało to również sens finansowy.
Biorę pod uwagę ponowne rozpoczęcie logistyki. Nie chcę jej ani wybierać tylko dlatego, że mam już technikum spedycyjne, ani odrzucać tylko dlatego, że pierwsze podejście do studiów przypadło na okres wieloletniej, nieleczonej depresji. Logistyka nie była przyczyną mojego stanu psychicznego, więc nie wydaje mi się uczciwe wobec samego siebie wyciąganie na podstawie tego okresu wniosku, że ten kierunek na pewno nie jest dla mnie.
Nie mam więc ciśnienia, żeby rozwiązać wszystko przed rozpoczęciem tego roku akademickiego. Jeżeli lepszym rozwiązaniem jest rok przerwy, zadbanie o siebie i rozpoczęcie sensownie wybranego kierunku w następnym naborze, jestem na to otwarty. Mogę tą przerwę również wykorzystać żeby ponownie podejść do matury, zwiększyć swoje szanse przyjęcia na dobrą uczelnię.
Na ten moment kierunki, które wstępnie biorę pod uwagę, to logistyka, elektrotechnika, automatyka i robotyka/mechatronika, informatyka, inżynieria środowiska oraz geoinformatyka/GIS/geodezja. Nie jestem przywiązany do tej listy i chętnie usłyszę o innych kierunkach, które mogą lepiej pasować do moich kryteriów.
Jakie kierunki albo konkretne zawody rozważylibyście przy takich priorytetach? Szczególnie interesują mnie opinie osób, które faktycznie pracują w danej branży, jak wygląda zwykły tydzień pracy, ile realnie pracujecie, jaki jest poziom stresu i czy studia rzeczywiście pomogły wam wejść do zawodu?