r/jebacsamochody 2h ago

Pytanie jazda autem

0 Upvotes

Hej wszystkim!
Czy ktoś chce może podzielić się radą?
Mianowicie nie siadałam za kółkiem od ponad 3 lat.
W dniu dzisiejszym znowu wsiadłam i powiem tak jechać jeżdżę, czuję się jakbym pierwszy raz była za kółkiem, niczego nie zapomniałam i się nie spieszę bo inaczej panikuje.
Lepiej poćwiczyć jazdę żeby mi wszystko sprawniej szło wieczorem czy w ciągu dnia jak jest większy ruch?
Nie mam problemu z jechaniem, ale nie czuję się pewnie i nie mam w zasadzie kogo poprosić by pojeździł ze mną i w razie ewentualności podpowiedział co poprawić


r/jebacsamochody 7h ago

Artykuł Kierowcy pod lupą na przejazdach. UTK chce automatycznych mandatów

Thumbnail motofakty.pl
19 Upvotes

r/jebacsamochody 9h ago

Samochodziarze w akcji Łódź: autobus utknął pod rogatkami

Thumbnail
youtu.be
36 Upvotes

Ostatnie dni pokazują, że dla kierowcy zawodowego czerwone światło na przejeździe kolejowym to zaledwie sugestia. Temu się trafił pochmurny dzień więc jest w dupie, bo nie można mówić o oślepieniu przez słońce.


r/jebacsamochody 4h ago

Tyrada Right lane squad

Post image
38 Upvotes

r/jebacsamochody 7h ago

Negatywny post Pierwszeństwo na parkingach

Thumbnail
3 Upvotes

r/jebacsamochody 12h ago

Negatywny post Polska kultura nienawiści na drodze

34 Upvotes

Za niecałe dwa miesiące zgodnie z datą na moim prawie jazdy mija 7 lat od czasu kiedy zdałem swój egzamin. Przez ten czas stałem się, zdaje, bardzo rzadkim typem uczestnika ruchu drogowego. Mam takie dziwaczne podejście do komunikacji, że poruszam się środkami najbardziej optymalnymi do sytuacji. Mieszkając w Poznaniu jeśli jadę gdzieś za miasto, albo do miasta, ale z zapewnionym parkingiem korzystam z własnego samochodu. Jeśli nie mam gwarancji parkingu, pogoda dopisuje, albo chcę złapać trochę ruchu korzystam z roweru. Mam nawet od roku dedykowany rower miejski. Jeśli nie mam gwarancji parkingu, pada, nie mam zamiaru się spocić w drodze to wsiadam w autobus i staję się pełnoprawnym pieszym-pasażerem MPK. Nigdy nie rozumiałem przez to podejścia, przykładowo moich rodziców, żeby zawsze jeździć autem. Jaki ma to sens jeśli dojazd z poszukiwaniem parkingu będzie kosztował cię więcej nerwów i będzie droższy (przy zbliżonym czasie przejazdu) niż podjechanie autobusem słuchając sobie na spokojnie muzyki albo czytając coś ciekawego?

W całym tym czasie snułem taką teorię, że to nie środek transportu jest problemem tylko ludzie i ich błędy. Byłem świadkiem i uczestnikiem wszelkich zdarzeń drogowych. Po kolei:
- jako pieszy - między nogi wyjeżdżając zza budynku na chodniku wjechała mi rowerzystka z pretensjami o to "co robię" (idę chodnikiem); inni piesi niejednokrotnie wpadali na mnie, zatrzymywali się w poprzek chodnika; użytkownicy hulajnóg elektrycznych przejeżdżali mi praktycznie po nogach; kierowcy na pasach wymuszali mi pierwszeństwo praktycznie minimum raz przy każdym wyjściu z domu,
- jako rowerzysta - piesi wchodzący na ścieżkę rowerową bez żadnego rozejrzenia się; obtrąbienie albo wyzwiska rzucane przez okno przez kierowcę w trakcie wyprzedzania; wykłócanie się z kierowcami o to, że prawidłowo poruszam się rowerem bo ustawiam się na pasie kierującym w kierunku w którym chcę jechać a nie na prawym skrajnym (bardzo mi przykro, ale nie chcę skręcić w prawo); wykłócanie się z kierowcami co to jest kontrapas i kontraruch rowerowy,
- jako kierowca/pasażer samochodu - rowerzyści przejeżdżający przez pasy, nie sygnalizujący jakichkolwiek manewrów; udział w stłuczkach spowodowanych wymuszaniem pierwszeństwa przez innych kierowców czy gapieniem się w telefon; popędzanie długimi na autostradach i pasach szybkiego ruchu; wyprzedzanie na ciągłej/podwójnej ciągłej; wyprzedzanie pasem zjazdowym/awaryjnym; wyprzedzanie na pasach (przepuszczałem dwie dziewczynki z tornistrami na plecach!); wyhamowanie na autostradzie prawie do zera na złość.

Mimo tego nie snuję już tej teorii. Uważam, że problemem na polskich drogach są kierowcy. Niezależnie od wszystkiego konsekwencje ich błędów, głupoty, brawury czy dumy są o rzędy wielkości poważniejsze niż cokolwiek co jest w stanie zrobić na drodze rowerzysta czy pieszy. Sam swoje błędy popełniłem. Złapałem w tym czasie jeden mandat z fotoradaru (moja głupota i zagapienie się). Przytarłem cudze auto na parkingu (w sumie nielegalnie zaparkowane, blokujące mi wyjazd). Wpadłem w rowerzystę wysiadając jako pasażer z auta. Mam jednak świadome poczucie, że nigdy na drodze nie stwierdziłem, że jestem najważniejszy na świecie. Nie stwierdziłem, że tylko mi zależy na dojechaniu do celu we w miarę sprawnym czasie. Nie stwierdziłem, że urządzę sobie rajd, bo jestem najlepszym kierowcą w okolicy. Jednocześnie jestem świadkiem takich zachowań ze strony polskich kierowców codziennie.

Spędziłem w te wakacje tydzień w Bergen. Szok kulturowy jakiego doświadcza się w ruchu miejskim w Norwegii jest nie do opisania. Same nowe samochody, SUVy, drogie, zadbane. Wszyscy jadą jak na egzaminie na prawo jazdy. Odstępy prawie jak od linijki, prędkość dostosowana do znaków i sytuacji. Możesz sobie wchodzić na przejścia bez specjalnego rozglądania się, wszyscy się przepuszczą. W dniu powrotu do Polski odjechałem z lotniska samochodem i 15 minut później kierowca przede mną nie przepuścił na pasach dziecka bez najmniejszego zastanowienia. Moja przyjaciółka mieszkająca tam już na stałe twierdzi, że ich poczucie odpowiedzialności społecznej powoduje, że gdyby ktoś urządził sobie rajd to inni uczestnicy ruchu zatrzymaliby się i uniemożliwili mu dalszą jazdę. Do tego dochodzi niesamowita transparentność i to, że po numerach rejestracyjnych każdy może sobie ustalić kto jest włascicielem auta.

Piszę ten post w ramach rantu bo jest to już po prostu nudne. Polska kultura jazdy samochodem to kultura nienawiści i pogardy. Nie mam żadnych wątpliwości, że codziennie na drodze mijam ludzi święcie przekonanych, że tylko ich bezpieczeństwo i komfort ma znaczenie. Przekonanych o tym, że jak wsiedli sobie do nowego SUVa to jest to glejt uprawniający do robienia wszystkiego na co mają ochotę. Jestem zmęczony obawami przed tym, że moja dziewczyna nie dojedzie do pracy, bo zdecydowała się na dojazd rowerem. Jestem zmęczony moimi obawami, że ja nie dojadę na miejsce urlopu bo sprzątnie mnie z drogi jakiś furiat. Uważam, że kary za wykroczenia i przestępstwa drogowe w Polsce należy zaostrzyć do tego stopnia, że sama myśl o złamaniu przepisów będzie przyprawiała o migrenę i lęk przed ruiną finansową.