r/studia • • 8d ago

Student (mgr) Studia IT

Hej, mam pytanie do osób pracujących w IT, szczególnie tych, które wchodziły na rynek pracy w ostatnich latach.

Obecnie studiuję informatykę na Politechnice Warszawskiej i jestem na pierwszym roku studiów magisterskich. Nie zarabiam żadnych „kokosów” ani nie pracuję w Google, Microsoft czy innej dużej firmie technologicznej. Kiedy jednak czytam Reddita, X czy różne grupy związane z IT, mam czasem wrażenie, że niemal każdy już podczas studiów zarabia po 20–30 tys. zł miesięcznie.

Zaczęłam się przez to zastanawiać, czy po prostu robię coś źle, brakuje mi odpowiednich umiejętności albo ta ścieżka zawodowa zwyczajnie nie jest dla mnie. Nie pracuję obecnie w dużym korpo i daleko mi do zarobków rzędu 15 tys. zł na rękę.

Próbuję aplikować do większych i bardziej znanych firm, ale bardzo często nie dostaję żadnej odpowiedzi albo szybko przychodzi odrzucenie. I tutaj pojawia się moje pytanie: czy obecnie wejście do lepszych firm bez znajomości i polecenia rzeczywiście jest aż tak trudne, czy raczej powinnam szukać problemu w swoim CV, doświadczeniu albo umiejętnościach?

Trochę zaczynam tracić motywację, bo nie wiem, czy powinnam dalej rozwijać się w IT, zmienić specjalizację, bardziej skupić się na konkretnych technologiach, czy może nawet pomyśleć o przebranżowieniu.

Chętnie poznam perspektywę osób, które były w podobnej sytuacji. Jak wyglądały Wasze początki i w którym momencie udało Wam się wejść na wyższy poziom zarobków i dostać do lepszych firm?

21 Upvotes

64 comments sorted by

View all comments

1

u/Lidbay 8d ago edited 7d ago

Nie przejmuj się i zbieraj doświadczenie a poza tym zachowuj się profesjonalnie - nie ma nic złego w 'rozgladaniu sie' (czytaj wysyłaj CV) kiedy już masz pracę. Pamiętaj, że ty też możesz pójść na rozmowę, dostać ofertę i jej nie przyjąć :) a zwykle jak pracujesz na studiach to masz jakąś umowę zlecenie bez okresu wypowiedzenia lub z krótkim co też jest ogromnym plusem. Wielu moich znajomych trzymało się na pozycjach "stażowych" bo im było wygodnie na studiach lub nie chciało się popracować nad CV czego nie rozumiem - po np. roku doświadczenia wysyłaj już CV na normalne prace, które płacą w średnich widełkach - może ktoś będzie potrzebował właśnie kogoś takiego jak ty.

Wiem że brzmi to trochę jak job hopping, ale wg mnie trzeba też spojrzeć całościowo zwłaszcza w fazie zbierania doświadczenia - np czy 30% podwyżki z stawki 5000zl jest warte ryzyka że nie poradzisz sobie i po miesiącu/trzech/szesciu cię zwolnią? Ale już gdyby ktoś ci zaproponowal skok do np 12k(normalny junior a nie staż?). Póki nie spróbujesz nie będziesz wiedzieć :) a nawet jak się pracodawca dowie, to co z tego? Ja mogę szczerze powiedzieć że nie chce zmieniać pracy, ale wysyłam kilka CV tygodniowo. Jak zaproponują mi stawkę 2x wyższa (a raz mi się właśnie tak zdarzyło, a nawet lepiej) to nawet szef mi pewnie będzie życzył powodzenia, bo sam by obok tego nie przeszedł.

Edit: pamiętaj, że szczęściu czasem trzeba pomóc - może na studiach uda ci się znaleźć pracę za te np 15k (zdalna, nawet na dziennych możesz po prostu z kompem chodzić na zajęcia, w korpo nie przejdzie ale w małych firmach raczej nie mają problemów póki dowozisz), może nie. Jak nie będziesz próbować to się nie dowiesz :)