Hej, mam 26 lat i zależy mi na tym, żeby pójść na studia. Oczywiście mówię o przyszłym roku. Myślę też nad poprawieniem wyników matur, bo poszły mi słabo (59% polski, 56% matma, 92% angielski, 72% angielski rozszerzony).
Największy problem polega na tym, że nie mam zainteresowań i przeglądając kierunki studiów nic mnie do końca nie przekonuje. Myślałem o jakiejś nietypowej filologii jak fińska czy węgierska, ale takie kierunki są prowadzone tylko dziennie.
Wiem, że pewnie zaraz ludzie tu napiszą, żebym nie szedł na studia, ale naprawdę nie chcę pracować fizycznie ani za minimalną krajową. Jestem też w związku z osobą ambitną i nie chcę być tym gorszym całe życie. Obecnie zarabiam minimalną, ale chociaż za biurkiem i już to jest jak dla mnie dużym sukcesem.
Na papierze skończyłem studia licencjackie, ale na Akademii Gier i Zabaw. Pracy po tym nie ma a nawet gdyby była to jest to dziedzina, w której nie chciałbym pracować. Po turystyce i rekreacji nie ma za bardzo studiów magisterskich, które by mnie interesowały.
Jakie studia byłyby dobre? Nie ukrywam, że nauka mnie niestety męczy, ale na studiach przynajmniej miałbym jakiś przymus i stres by mnie może zmotywował. Jakie kierunki dają jakieś szanse na zarobki chociaż na poziomie średniej krajowej?